Cudze chwalicie, swego nie znacie…

Polacy są coraz bardziej ciekawi świata i w związku z tym z roku na rok decydują się na coraz bardziej egzotyczne podróże. I to nie tylko w obrębie krajów europejskich, bliskowschodnich czy afrykańskich (jak bardzo modne dotychczas Egipt i Turcja), ale także do najdalszych zakątków świata z Japonią, Brazylią i Meksykiem na czele. Nie można odmówić miłośnikom dalekich podróży ciekawości świata i tęsknoty za poznawaniem coraz bardziej niezwykłych miejsc, zupełnie innych niż te, z którymi mamy możliwość zetknąć się w kulturze europejskiej. Czy jednak nie jest nieco przesadne prześciganie się z przyjaciółmi w „egzotyczności” wakacyjnych kierunków, podczas gdy nie wykazaliśmy minimum wysiłku, by poznać własny kraj? Oczywiście w góralskich chatach Zakopanego czy na wiecznie deszczowych Mazurach trudno doszukiwać się egzotyki, czy jednak w tych „zwykłych” miejscach nie ma czegoś, do czego wszyscy podświadomie pragniemy wracać? Mowa tu o tradycji zachowanej w ludowych strojach i obyczajach, swojskości smaków i aromatów, od których na co dzień może niesłusznie się odżegnujemy. A także o poczuciu, że mimo pochodzenia z różnych regionów, tak naprawdę wszyscy jesteśmy „stąd”. Warto zatem poświęcić jeden urlop na powrót do korzeni, by móc potem zdobywać świat z poczuciem wiedzy o tym, kim się jest.